Ta stara, nudna szafa „męczyła mnie” od dawna, a konkretnie od momentu, gdy w naszym domu pojawiła się nowa kuchnia. Okazało się, że w jednym pomieszczeniu połączyły się dwa skrajnie różne style. Nie wyglądało to dobrze, a kupno innej garderoby nie wchodziło w grę. Zaczęłam więc szukać alternatywnych możliwości. Przeglądając sieć, natrafiłam na ofertę obejmującą naklejki na szafy – pomysł świetny, ale jak go zrealizować? Postanowiłam, że dowiem się maksymalnie wielu szczegółów, które następnie wykorzystam podczas metamorfozy mojego mebla. Oto najważniejsze z nich:
Oklejanie szafy przesuwnej. Jak wybrać wzór?
Chciałam skonsultować się z osobą kompetentną i tak trafiłam na stronę fototapety.shop, gdzie okazało się, że dla mojej starej, zniszczonej szafy w niemodnym odcieniu jest jeszcze nadzieja! Znając już najważniejsze zasady, przeszłam do działania.
Postanowiłam, że postaram się dopasować kolor szafy do nowych mebli kuchennych – jej fronty powinny być więc w miarę jasne, dlatego wybrałam możliwie najbardziej minimalistyczny i elegancki motyw z dmuchawcami. Stara garderoba była oryginalnie w odcieniu głębokiego brązu, dlatego miałam niemałe wątpliwości, czy w tym przypadku oklejanie szafy przesuwnej w ogóle ma jakiś sens, ale…
Czy naklejki na drzwi zasłonią oryginalny kolor mebla?
Doradzono mi, że w takich przypadkach najlepiej jest wybrać naklejki na drzwi szafy z szarym klejem kanalikowym. Choć brzmi to dość egzotycznie, to okazuje się, że w tym szaleństwie jest metoda! Szary klej kanalikowy ma zadanie spełnić rolę bazy, która pozwoli ukryć nawet najbardziej wzorzyste fronty. Tym prostym sposobem otworzyły się przede mną niesamowite możliwości – nowa-stara szafa mogła mieć nawet jeden z jaśniejszych deseni bez ryzyka, że oryginalne kolory okleiny będą prześwitywać. Co ciekawe, ten rodzaj materiału ma dodatkowe zadanie: umożliwia nanoszenie naklejki na drzwi szafy (czy też zwykłe drzwi wewnętrzne) bez ryzyka, że na powierzchni zostaną szpecące „bąble”.
Nie musisz być fachowcem, by nanosić naklejki na szafy
Dla pewności zdecydowałam się jednak na technikę klejenia na mokro, ponieważ dla niewprawionych rąk to najbardziej „bezpieczna” opcja. Wyobraziłam sobie po prostu krzywo naniesiony wzór… Czysty horror! Na szczęście naklejki na szafy można nanosić również w taki sposób, co dało mi możliwość repozycjonowania wzoru, a sama folia nie sklejała się podczas nanoszenia (nie oszukujmy się – mamy do czynienia z dużymi brytami materiału!).
Jak dopasować folie na szafy przesuwne?
Wspomniałam, że moja stara szafa należy do mebli o „tysiącu i jeden skrytkach”? Ma więc aż siedmioro wąskich, niewymiarowych drzwi, dlatego na początku myślałam, że folie na szafy przesuwne zwyczajnie nie są opcją, w której można zachować wzór wybranych przeze mnie dmuchawców. Klikając na stronie o której wspominałam już nieco wcześniej, znalazłam jednak wygodny konfigurator, gdzie mogłam określić liczbę i wymiar kolejnych drzwi. Ponowie dla bezpieczeństwa wybrałam opcję z zakładką. Ten nadmiar materiału następnie odcięłam już na samej szafie. W ten sposób udało się uzyskać spójny wzór bez przerw, a naklejka jest dosunięta do samych krawędzi frontów i wygląda „jak żywa”! Zacznijmy jednak od podstaw: pierwszym etapem było dokładnie wyczyszczenie mojej starej szafy – choć ma ona już za sobą wiele lat użytkowania i niejedno zabrudzenie, to wystarczyły do tego zwyczajne domowe detergenty (najlepiej sprawdza się środek do mycia szyb, ponieważ zawiera alkohol).
Nanoszenie naklejki na szafę wnękową. Łatwiejsze niż się wydaje
A teraz – najważniejsze… Moja przygoda obejmująca nanoszenie naklejki na szafę wnękową przeszła do najważniejszego etapu. Fronty szafy zwilżyłam za pomocą spryskiwacza (mieszanka wody i płynu do mycia naczyń) Z ostrożnością umieściłam pierwszy bryt na górnej części szafy i za pomocą specjalnej rakli „równałam” w dół. Usunęłam warstwę podkładową (uwaga, tym razem koniecznie na sucho!), by mieć przed sobą już tylko warstwę z klejem. Zmoczyłam go, a następnie odwróciłam naklejkę klejem do frontu i umieściłam w docelowym miejscu. Na szczęście naklejka nadal była zwilżona, przez co mogłam zmienić jej ułożenie. Po uzyskaniu satysfakcjonującego efektu, usunęłam raklą nadmiar wody z folii, a zakładki obcięłam równo z krawędzią frontu za pomocą zwyczajnego nożyka do tapet. Na sam koniec w ruch poszła miękka ściereczka dla usunięcia resztek wody. Nie należę do najbardziej cierpliwych osób (szczególnie, gdy muszę czekać na to, by zobaczyć moją starą szafę w zupełniej nowej odsłonie), dlatego za pomocą suszarki do włosów przyspieszyłam działanie kleju – GOTOWE!
Garderoba to nie wszystko. Czas na naklejki dla dzieci!
Efekt? Wspomnę jedynie, iż na samej szafie w salonie się nie skończyło. Idąc za ciosem, w ten sam sposób odnowiłam również drzwi do spiżarni, a w kolejce czekają również mebelki w pokoju córki, ponieważ wypatrzyłyśmy świetne, kolorowe naklejki dla dzieci – w sam raz dla kreatywnego malucha, który (podobnie jak ten mój) lubi zmieniać swoje otoczenie możliwie w jak najbardziej pomysłowy sposób. Jestem pewna, że finał tej metamorfozy będzie równie spektakularny!